NSR i nowy sprzęt biwakowy

nsr, odcinek zachodni, nadwarciański szlak rowerowy

NSR i nowy sprzęt biwakowy

Na początku stycznia skompletowałem, sprzęt do biwakowania zimą. Zaczęło się od nowego namiotu TREK900 ultralight, do którego dokupiłem dmuchany czterosezonowy materac Therm a Rest NeoAir All Season SV Wide i puchowy śpiwór Cumulus Alaska 900.

Pierwszy test sprzętu (materaca i śpiworu) postanowiłem zrobić w kontrolowanych warunkach i zaliczyłem nockę we własnym ogródku. O północy, kiedy się kładłem, termometr wskazywał + 2 °C, około 5 z rana temperatura spadła do – 2 stopni. W tych temperaturach, sprzęt wypadł dobrze. Było mi tak ciepło, że dużą część nocy spędziłem przy rozsuniętym śpiworze.

Po tym przyszedł czas na test w warunkach polowych. Zaplanowałem przejazd Nadwarciańskim Szlakiem Rowerowym (NSR, odcinek zachodni) z Wronek do wsi Mokrzec. I dalej na północ szlakiem R1. Biwak miałem rozbić nad Jeziorem Płytkim. Powrót planowałem na szagę przez Puszczę Notecką.

Pakowanie

W piątek, na dzień przed wyjazdem, zabrałem się za pakowanie. O ile wyjazdy rowerowe są czystą przyjemnością, pakowanie zawsze idzie jak po grudzie. Nie pomaga przy tym nawet stała lista sprzętu. Po kilku godzinach (w tym rozmowach telefonicznych, przeglądnięciu newsów i dawno niesłuchanych wykonawców) sakwy są gotowe, a rower leży w samochodzie. Wybija dwudziesta trzecia, to może jakiś film? Około 0.30 kładę się spać. Budzik radośnie mnie informuje, że zadzwoni za cztery i półgodziny. Spoko damy radę.
Prawie się udaje, po godzinnym przełączaniu budzika na pięciominutowe drzemki, zwlekam się z łóżka. Miało nie padać, jednak za oknem siąpi. Do sakwy dorzucam jeszcze kurtkę przeciwdeszczową i od niechcenia spodnie przeciwdeszczowe. Zjadam drobne śniadanie i ruszam w drogę.

Całą drogę do Wronek wierzę w to, że na miejscu nie będzie padać (+4 stopnie i mżawka nie są wymarzoną pogodą na rower). Niestety, pada. Zaliczam zmianę garderoby na przeciwdeszczową. Na parkingu w centrum miasta składam rower w jedną całość i ruszam.

W drogę!

Przez pierwsze kilometry próbuję się rozgrzać i dostosować garderobę do panujących warunków. Szlak wiedzie dosyć ruchliwą drogą powiatową, po chwili jednak prowadzi mnie na mniej uczęszczaną drogę gminną.

nsr, odcinek zachodni

Przeprawa promowa

Chociaż droga którą jadę, wcale na to nie wskazuje, to za chwile przeprawiać się będę przez Wartę. No i zgadza się, jest prom. Tyle, że nieczynny.

Prom, w okolicy miejscowości Chojno-Wieś, czynny jest od stycznia do czerwca oraz od września do grudnia: poniedziałek – piątek od 6.30 do 15.30, miesiąc lipiec i sierpień: poniedziałek – piątek od 6.30 do 9.00 oraz od 11.00 do 17.30, sobota od 9.00 do 11.00, niedziela od 10.00 do 13.00.

nsr odcinek zachodni

Ruszam alternatywną drogą, najpierw przez las, następnie wracam na wspomnianą wyżej ruchliwą drogę powiatową. Docieram do Sierakowa. Dojeżdżam do Warty i przy jej brzegu, pod drewnianą wiatą smagany wszechobecną mżawką zjadam drugie śniadanie. Miejsce przyjemne, tyle że ogrom walających się wokół śmieci odpycha.

wiata nad wartą, sieraków

Jedzenie wypełnia żołądek, jednak bezruch związany z postojem sprawia, że przemarzam na kość. Rezygnuje z kolejnych przerw i jadę prosto do celu.

O szlaku

O ile nie jestem fanem jazdy asfaltem, to NSR pod tym względem mi pasuje. Wiedzie, on mało uczęszczanymi i utrzymanymi w dosyć dobrym stanie drogami. Prowadzi na przemian lasami i łąkami, przecinając położone nad Wartą wioski. W wielu z nich znajdują się sklepy oraz funkcjonuje baza noclegowa.
Jeśli chodzi o oznakowanie szlaku, to wzbudzało ono we mnie ambiwalentne uczucia. Raz było, raz go nie było, natomiast za Sierakowem stało się wzorcowe. Dlatego też, polecam Wam podróż Nadwarciańskim Szlakiem Rowerowym z śladem GPS.

oznakowanie szlaku nadwarciańskiego

Nocleg

Tak jak chciałem, za dnia przyjeżdżam na miejsce biwaku. Kręcę się wokół brzegu, żeby znaleźć to idealne miejsce na rozbicie namiotu. Udaje się! Kiedy kuchenka grzeję wodę na herbatę, rozbijam obozowisko. Po herbacie przychodzi czas na obiad. Popołudnie mija mi na obijaniu się. Wieczorem, odpuszczam czytanie zabranej ze sobą książki, bo po drugiej stronie jeziora znajdują się zabudowania, a podświetlony czołówką namiot widoczny były z bardzo daleka. Przebieram się w świeżą bieliznę termiczną i wskakuję do śpiworu. Nadrabiam zaległości na YouTube i zasypiam króliczym snem. Wybudzam się około piątej z rana kiedy ktoś przechodzi obok namiotu. W nocy panuje niewielki minus. Jednakże śpiwór i materac sprawdzają się w pełni zapewniając mi komfortową noc.

Z wad nowego noclegu, odnotowuję dwie. Pierwsza: materac który jest w kolorze gecko (czyli po polsku – wściekłym zielonym) łatwo się brudzi. Druga, to fakt, iż po zapakowaniu materaca, śpiworu i dwóch sakw do namiotu było tam odrobinę klaustrofobicznie.

Budzi mnie słońce. Deszcz poszedł w niepamięć. Zapowiada się piękny dzień. Rozpoczynam go od rozpuszczenia kostek lodu pływających w bidonie i przyrządzenia gorącej herbaty. Zjadam śniadanie i nieśpiesznie zbieram się do wyjazdu. Do Wronek postanawiam wrócić tą samą trasą. Jest słonecznie, temperatura jak dzień wcześniej, cztery stopnie na plusie. Mogę spokojnie podziwiać okolice szlaku, jak i samą Wartę, która co jakiś czas widoczna jest ze szlaku. Nareszcie jest również okazja do utrwalenia wyjazdu okiem obiektywu.

Koniec przygody

Po tym dwudniowym strzale pozostaje we mnie pewien niedosyt. Pokręciłbym jeszcze trochę kilometrów, z dużą chęcią zaliczyłbym jeszcze jedną nockę w terenie. NSR przypadł mi do gustu. Dlatego też, jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli w lutym jeszcze raz wybiorę się w podróż po Nadwarciańskim Szlaku Rowerowym, tyle że tym razem będę chciał przemierzyć cały odcinek zachodni.

nsr, nadwarciański szlak rowerowy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *